21. Jak trwoga to do Boga

Nosił mnie zawsze Pan Jezus na swoich ramionach, gdy było mi w życiu szczególnie ciężko.
I widziałam Jego ślady na piasku.*
Najczęściej jednak mówił, że koniec wygodnictwa i muszę przynajmniej spróbować. Tak oto nauczyłam się wytrwale szukać wyjścia metodą prób i błędów.
Trudno było wytłumaczyć racjonalnie to, co działo się wokół nas.
Podjął się tego nasz  lekarz rodzinny.
Zasłużył się on ratując życie i zdrowie trzech pokoleń mieszkańców miasteczka i okolicznych wsi.
Ma również wygodne, przytulne miejsce w dziedzinie literatury za sprawą swego sąsiada, sławnego prozaika.
Postawił taką oto diagnozę: młodzi, zapracowani, przemęczeni, rodzina na utrzymaniu, z pracą krucho…
ZABIJA ICH STRES!
Jakkolwiek to brzmiało, miało sens.
Przeanalizowałam wszystkie tragedie i musiałam przyznać mu rację z ulgą.
A jednak tuż obok zaczęła sunąć wersja wręcz makabryczna.
Szeptano o niej w półzdaniach.
Zawieszano głos.
Głęboki wdech.
Trzy kropki.
Cisza.
Zakopałam ją głęboko w pamięci.
Z trzech kropek naprawdę mogę stworzyć wszystko.
Po wielu latach ujęłam ją w ramki fikcji literackiej a i tak mroziła krew w moich anemicznych żyłach.
Wrócę do niej w swoim czasie.
Na potrzeby tegoż bloga wystarczy jedno słowo:
Klątwa.
Miała usprawiedliwiać wszystkie tragedie.
Rzucona dawno temu na nasze ziemie przez byłego właściciela podczas dramatycznego zatargu o majątek.
Tak, mówię całkiem poważnie.
Uwierzyliśmy!
Serce podpowiedziało nam, że trzeba za to przeprosić, pobłogosławić mieszkańców, domy, posesje, prosić o dar życia.|
Tak oto na naszym osiedlu mieszkańcy zbudowali kapliczkę.
I miało być już dobrze.

Wystarczy.

Ja idę dalej, ale w tę drogę nikogo zabrać nie mogę.
Z góry widać lepiej każdą ścieżkę, a ja znowu na ramionach.

* „Ślady na piasku”, anonim.
Polecam serdecznie tym, którzy nie znają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *