8. Mój stary grat

Mieliśmy dwudziestoletni wóz o dużej wartości sentymentalnej.
Dobry na krótkie dystanse, na jedenastkę – niekoniecznie.
Bywało, że jechałam za tirem od Kalisza do Jarocina. Wiem – zdolna jestem.
Przegrzewał się w korkach. Panowie powinni wiedzieć, o co chodzi.
Ja miałam inne sprawy na głowie. Zakodowałam tylko tyle, że jak się przegrzeje, mam go wyłączyć na jakiś czas, aż temperatura spadnie. Wtedy po raz pierwszy nauczyliśmy się czytać z ruchu warg. Nie było to zbyt trudne, bo polscy kierowcy mają ubogie słownictwo. Możliwe, że też bym pukała się w czoło jak orangutan, gdyby ktoś zaparkował na środku prawego pasa, w kilkukilometrowej kolumnie samochodów w obie strony.
Kazałam młodemu siedzącemu z przodu zachować kamienną twarz, żeby nie dobijać tych wulgarystów, ale wewnątrz chichot był nie do opanowania, aż nam uszy podskakiwały.
Tak oto nauczyliśmy się również śmiać w ekstremalnie trudnych sytuacjach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *