3. Na starcie

Nie miałam wiele.
Siłę nienawiści do tej maleńkiej cząsteczki, która jednak istniała.
I potężną miłość do mojego dziecka.
W błękitnych oczach lekarzy widziałam szum oceanu.
„Wypływacie na pełne morze. Nikt nie wie, co będzie jutro.
Kiedy zmiecie was sztorm…nikt nie wie”.
W brązowych widziałam bezkresny las.
„Musicie iść przed siebie. Nie wolno oglądać się wstecz”.
Tyle usłyszałam w ich spojrzeniach.
Nie było czasu na rozważania, doczytywania, wyszukiwarki.
Chwila wątpliwości mogła nas kosztować zbyt wiele.
Biegusiem na start!
Ustawiłam wszystkich równiutko.
Ja też – z tą moją marną kondycją.
Plus, że obejść mogę cały świat. Przebiec tylko sto metrów.
Na sto pierwszym zaczynam się dusić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *